Król Diamentów – Rozdział III

sobota, 17 listopada 2018

Gdy tylko nadarzyła się okazja, schował się w najbliższym schowku. Zwinnym ruchem zniknął w jednym z korytarzy i zamknął za sobą drzwi. Każdy jego ruch był bezszelestny. Nie robił tego po raz pierwszy.
Z dumą obserwował przez dziurkę od klucza, jak strażnicy wymieniają zaskoczone spojrzenia i wracają do dalszych poszukiwań. Nastolatek uśmiechnął się pod nosem.
„Nareszcie” – odetchnął z ulgą, a jego spięte mięśnie rozluźniły się.
Lucien oparł się o drzwi i powoli zsunął na podłogę. Cały dzień na to czekał. Miał już serdecznie dość stałego towarzystwa gwardzistów. Podążali za nim od wczoraj, krok w krok. Ciągle odczuwał na sobie ich wzrok. Nawet, kiedy był sam we własnej komnacie, wiedział o ich obecności za drzwiami. Irytowało go to. Na szczęście wymykanie się wychodziło mu znakomicie, mimo że przechytrzenie straży nie należało do łatwych zadań.
A wszystko przez jakąś karę.
„Jeszcze czego. Nie zamierzam zgnić w tym pałacu”.
Chociaż po części miał świadomość, że zakaz opuszczania rezydencji to nie tylko szlaban, ale także środek bezpieczeństwa, nadal był zły na brata, iż ten nie bronił go ani nie postawił się dostatecznie naczelnikowi i radzie. W przeciwieństwie do niego, nie zamierzał żyć jak marionetka, kochał wolność. Wyprawy w okolice Kaskad były dla niego odskocznią od stresującej rzeczywistości, tylko tam czuł się prawdziwym sobą.
Mimo wszystko nadal dręczył go strach. Zamach wstrząsnął nim na tyle, aby zaczął się zastanawiać nad bezpieczeństwem jego eskapad. Obawiał się o swoje życie. Coraz częściej z trudem łapał powietrze i przełykał ślinę, gdy o tym myślał. Jednak nie mógł przestać, wciąż nie odkrył jeszcze tak wielu tajemnic.
Dziś musiał opuścić pałac. Koniecznie.

Król Diamentów – Rozdział II

sobota, 6 października 2018

            Zabawne, jaki czas potrafi być figlarny. Dla jednych trzy dni od zamachu minęły jak jeden, zaś niektórym zdawało się, że upłynęła przepełniona bólem i goryczą wieczność.
            Quentin przemył zmęczoną twarz zimną wodą. Przyjrzał się swojemu odbiciu w ogromnym, pozłacanym lustrze. Wyglądał okropnie. Nieprzespane noce dały o sobie znać – podkrążone oczy, skóra, zwykle śniada, przybrała bledszy odcień, a we włosach pojawiło się kilka strąków, które natychmiast rozczesał. Jednak wygląd zewnętrzny wcale go tak nie martwił, bo duchowo czuł się dużo gorzej. Żal i wyrzuty sumienia ściskały go za serce, a przecież nie zrobił nic złego. Nerwowa atmosfera była wyczuwalna w całym pałacu.
            Przyszły król obmył dłonie w kryształowej misie, znajdującej się na toaletce i starannie wytarł je w miękki ręczniczek. Dopiął mankiety koszuli i pomarańczową, wyszywaną drogimi klejnotami marynarkę. Tego dnia poranna rutyna nie sprawiała mu żadnej przyjemności.
            Słońce wpadało do komnaty, przebijając się przez falujące zasłony, dając zapierający dech w piersiach efekt. Architekci projektując sypialnię, doskonale obmyślili całą koncepcję, zadbawszy nawet o najmniejsze detale, jak na przykład idealny kąt padania światła. Każde złote zdobienie lśniło, a kryształy mieniły się. Zamiast południowej ściany, rolę tę pełniły w całości olbrzymie okiennice. Wnętrze było ciepłe i przestronne, mimo sporej ilości mebli i dekoracji – w znacznym stopniu powiększały je porozwieszane dookoła lustra.
            Książę przepadał za porządkiem. Nie było się co dziwić, że o czystość jego komnaty dbało mnóstwo służących. On sam nawet lubił, od czasu do czasu, układać książki na półkach i porządkować stare dokumenty oraz mapy. Tam, gdzie trzymał ważne papiery, to jest w swojej pracowni, która stanowiła osobny kącik, obowiązywał kategoryczny zakaz uprzątania przez pokojówki – Q wolał zajmować się tym osobiście.

Król Diamentów – Rozdział I

piątek, 3 sierpnia 2018

Quentin nerwowo poprawił rękawiczkę. Już prawie przygryzał po raz kolejny wargę, ale w ostatniej sekundzie skarcił się w myślach, wiedząc, że definitywnie spuchną mu usta. Nie była to zbyt ciekawa opcja, nie prezentowałby się wtedy nienagannie, tak jak od niego wymagano.
Westchnął i omiótł wzrokiem zebranych przed pałacem ludzi. Musiał przyznać, że tak olbrzymiego tłumu jeszcze nie widział, a uczestniczył w wielu orędziach. Nawet, gdy Naczelnik Królestwa ogłaszał żałobę po śmierci króla i królowej, Plac Monet nie doczekał się aż tylu zgromadzonych, co dziś. Przybyło ich tak wielu, bo ważyła się przyszłość całego państwa.
Panowała ogromna wrzawa, mieszkańcy Karo albo szeptali notorycznie coś do siebie, albo komentowali wszystko na głos, wymieniając się ciętymi uwagami. Bywali też tacy, którzy desperacko próbowali przedrzeć się przez tłum, byleby tylko dostać się jak najbliżej, aby ujrzeć przyszłego króla. Heroldowie tłoczyli się, chcąc zająć dogodne miejsca do powtarzania nadchodzących przemów tym, którzy znajdowali się za daleko, żeby je wkrótce usłyszeć. Wszystko zostało wcześniej dokładnie, nawet co do najmniejszego szczegółu, zaplanowane. Pozostało jedynie postępować zgodnie z założeniami.
Quentin nigdy wcześniej nie stresował się występami publicznymi, był do nich przygotowywany od najmłodszych lat, a mimo to nerwy zżerały go od środka, choć uczono go jak sobie z tym radzić. Czuł się przez to bardziej nieswojo.
Naczelnik Królestwa położył mu dłoń na ramieniu, dając sygnał, że już pora. Q skinął głową. Mimowolnie skierował wzrok na puste miejsce po lewej stronie i, jak najciszej tylko potrafił, zaklął pod nosem. Nieobecność jego brata mogła sprowadzić na nich obydwu spore konsekwencje, rujnowała perfekcyjny plan. Karo nie tolerowało niesubordynacji.

Profile postaci – Król Diamentów

Zapowiedź – Król Diamentów

środa, 25 lipca 2018



"– Pik, od kilku lat, stoi po tronie naszych wrogów, a ich armia stale rośnie, dążą również do uzyskania całkowitej samodzielności. Zaś Trefl usilnie stara się odciąć nas od wszelakich potrzebnych królestwu surowców – paliw kopalnianych, żywności… Nie możemy dać sobą tak pomiatać. Mamy obowiązek dbać o nasz honor i umocnić naszą pozycję na arenie międzynarodowej. Z racji tego, na nic zdatne nam puste obietnice ewentualnej pomocy czy same przyjacielskie stosunki. – Powoli zasychało mu w gardle. Wzmagał się upał. – Dlatego zdecydowaliśmy się na radykalny krok, na który przystał nasz bliski przyjaciel, Kier – przerwał na chwilę, dając obywatelom czas na chwilę przemyśleń i przetworzenie nowych informacji. Dotąd starali się tuszować przed nimi zły stan, jaki dotknął królestwo po śmierci pary królewskiej. Oficjalnie niektórych jego słów nie było w planie, jednak Q czuł, że musiał o nich wspomnieć. Nie potrafił już dłużej okłamywać mieszkańców."
 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS