Zacznijmy może od tego, że
powieść ta nawiązuje do motywu kart i jest inspirowana tzw. Cardversem, AU stworzonym w przez fandom
Hetalii na podstawie pracy Arte
Stella (po więcej informacji na ten temat odsyłam do Przewodnika po AUs, który znajdziecie na moim profilu).
Pomimo że zaczerpnęłam z tego
AU wiele pomysłów, to postaci wykreowałam sama, a wszelkie nazwy miast i tego
typu także po prostu wymyśliłam. Zdaję sobie sprawę, że niektóre z nich mogą
wydać się nieco dziwne, dlatego spieszę z tym oto wyjaśnieniem, dlaczego
zdecydowałam się właśnie na nie.
Standardowo istnieją cztery
królestwa, których nazwy pochodzą od czterech kolorów kart typu francuskiego:
Pik, Kier, Trefl i Karo. Przyznam się szczerze, że miałam olbrzymi problem, jak
nazywać ich mieszkańców, ba, początkowo nosili zupełnie inne nazwy niż obecnie.
W końcu po wielu trudach udało mi się stworzyć takie, które choć trochę mnie
zadowalają.
Mieszkańcy królestw:
Diamentianie – obywatele Kara. Wcześniej nazywałam ich Karanami, jednak słowo to brzmiało dla
mnie okropnie. Karanie kojarzyli mi
się z odmianą czasownika karać, więc
postanowiłam zmienić ich nazwę na Diamentian.
Tym sposobem mamy Diamentianina i Diamentiankę. Do stworzenia tej nazwy
zainspirował mnie symbol kara, przypominający jeden ze szlifów diamentów, a
dokładniej fasetę w kształcie rombu, oraz angielska nazwa kara, czyli Diamonds.
Różanie – mieszkańcy Kiera.
Jako że zdecydowałam się na Diamentian,
nazwa Kieranie przestała mi pasować
(chociaż nie brzmiała źle!). Analogicznie myślałam nad nazwą nawiązującą do symbolu,
jednak Sercanie nie odpowiadali mi. W
końcu zdecydowałam się na Różan,
ponieważ szwajcarskim odpowiednikiem francuskiego kiera jest róża. Tak powstali
Różanin i Różanka.
Roci – mieszkańcy Pika.
Ta nazwa była jeszcze trudniejsza do stworzenia niż poprzednie. Pikczycy odpadali z podobnych względów
co Kieranie. Idąc podobnym tropem, jak
powyżej znów poległam, bo nie pasował mi żaden kolor każdego typu (wino – Winianie (?), tarcza – Tarczanie (??), miecz – Mieczanie (???)), po prostu nie. Znany
nam francuski symbol piku to grot, dlatego myślałam nad Grotami, jednak prędko odrzuciłam tę opcję. W końcu, jakimś cudem,
wpadłam na pomysł i usunęłam pierwszą literę wyrazu Groci i tak powstali Roci,
dlatego obywatel Pika to Rot, a
obywatelka Rotka.
Niczycy – obywatele Trefla.
Podobnie jak powyżej musiałam odrzucić nazwę Treflanie, żeby pasowało do reszty. Niestety tak samo jak w
przypadku Rotów miałam olbrzymi
problem, jeśli chodzi o wymyślenie nazwy od koloru (żołądź typu niemieckiego i
szwajcarskiego oraz maczuga typu włoskiego, hiszpańskiego i kart Tarota odpadały,
bo nie dało się wymyślić od nich sensownej nazwy). Ostatecznie przekształciłam
wyraz koniczynka i usunęłam dwie
literki, dlatego mieszkańców Trefla będziemy nazywać Niczykiem i Niczynką.
Skoro
mamy królestwa, ich mieszkańcy powinni mówić w jakimś języku i tu zrodził się
kolejny problem. Tworząc Karo inspirowałam się państwami takimi jak: Francja,
Włochy czy Rumunia, z kolei Kier przypomina bardziej Hiszpanię i Portugalię, a
także w pewnym stopniu Włochy. Pik bazuje głównie na krajach skandynawskich i
Wielkiej Brytanii, zaś Trefl to kraje słowiańskie i Węgry. Języki tych państw
posłużyły mi przede wszystkim w tworzeniu imion i nazwisk bohaterów oraz
nazwach miast, rzek itp. Nie zmienia to jednak faktu, że wypadało stworzyć
osobne nazwy języków dla każdego z królestw, które są poniekąd mieszanką tych,
istniejących w naszym świecie.
Języki:
Montenewski – język, jakim posługują się przede wszystkim Diamentianie. Nazwę
utworzyłam od obecnej stolicy Królestwa Kara, czyli Montanagne. Powiedzmy sobie
szczerze, język karański nie brzmi
zbyt dobrze.
Rucki – język
obowiązujący w Królestwie Pika. Wyraz ten utworzyłam przekształcając słowo Roci (bo Rucki brzmi chyba lepiej niż Rocki).
W powieści nazwa nawiązuje do jednego z lodowców, znajdującego się na terenie
Pika, Ruc. Nawet nie próbujcie sobie wyobrazić, jakie dziwne nazwy języków
powstałyby, gdybym utworzyła je od wyrazu Pik
(pikski, pikański, pikczyjski).
Iloński – język Różan.
Nazwa nawiązuje do rzeki przepływającej przez stolicę Królestwa Kiera, czyli
Ilon. (Tak, lubię utrudniać sobie życie).
Herszki – język, którym posługują się mieszkańcy Trefla. Nazwa
pochodzi od jednego z miast Królestwa Trefla, czyli Herbsztad.
To
chyba tyle, jeśli chodzi o dziwne nazwy pojawiające się w tej książce. Mam
nadzieję, że nie zniechęciło was to do dalszego czytania (trzymam kciuki!).
Cóż, nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć wam miłej lektury i do
zobaczenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz