Słowniczek

wtorek, 1 października 2019

Słowniczek/notka od autora, czyli m.in. czemu takie nazwy, a nie inne i dlaczego.
Zacznijmy może od tego, że powieść ta nawiązuje do motywu kart i jest inspirowana tzw. Cardversem, AU stworzonym w przez fandom Hetalii na podstawie pracy Arte Stella (po więcej informacji na ten temat odsyłam do Przewodnika po AUs, który znajdziecie na moim profilu).

Pomimo że zaczerpnęłam z tego AU wiele pomysłów, to postaci wykreowałam sama, a wszelkie nazwy miast i tego typu także po prostu wymyśliłam. Zdaję sobie sprawę, że niektóre z nich mogą wydać się nieco dziwne, dlatego spieszę z tym oto wyjaśnieniem, dlaczego zdecydowałam się właśnie na nie.
Standardowo istnieją cztery królestwa, których nazwy pochodzą od czterech kolorów kart typu francuskiego: Pik, Kier, Trefl i Karo. Przyznam się szczerze, że miałam olbrzymi problem, jak nazywać ich mieszkańców, ba, początkowo nosili zupełnie inne nazwy niż obecnie. W końcu po wielu trudach udało mi się stworzyć takie, które choć trochę mnie zadowalają.

Mieszkańcy królestw:
Diamentianie – obywatele Kara. Wcześniej nazywałam ich Karanami, jednak słowo to brzmiało dla mnie okropnie. Karanie kojarzyli mi się z odmianą czasownika karać, więc postanowiłam zmienić ich nazwę na Diamentian. Tym sposobem mamy Diamentianina i Diamentiankę. Do stworzenia tej nazwy zainspirował mnie symbol kara, przypominający jeden ze szlifów diamentów, a dokładniej fasetę w kształcie rombu, oraz angielska nazwa kara, czyli Diamonds.

Różanie – mieszkańcy Kiera. Jako że zdecydowałam się na Diamentian, nazwa Kieranie przestała mi pasować (chociaż nie brzmiała źle!). Analogicznie myślałam nad nazwą nawiązującą do symbolu, jednak Sercanie nie odpowiadali mi. W końcu zdecydowałam się na Różan, ponieważ szwajcarskim odpowiednikiem francuskiego kiera jest róża. Tak powstali Różanin i Różanka.

Roci – mieszkańcy Pika. Ta nazwa była jeszcze trudniejsza do stworzenia niż poprzednie. Pikczycy odpadali z podobnych względów co Kieranie. Idąc podobnym tropem, jak powyżej znów poległam, bo nie pasował mi żaden kolor każdego typu (wino – Winianie (?), tarcza – Tarczanie (??), miecz – Mieczanie (???)), po prostu nie. Znany nam francuski symbol piku to grot, dlatego myślałam nad Grotami, jednak prędko odrzuciłam tę opcję. W końcu, jakimś cudem, wpadłam na pomysł i usunęłam pierwszą literę wyrazu Groci i tak powstali Roci, dlatego obywatel Pika to Rot, a obywatelka Rotka.

Niczycy – obywatele Trefla. Podobnie jak powyżej musiałam odrzucić nazwę Treflanie, żeby pasowało do reszty. Niestety tak samo jak w przypadku Rotów miałam olbrzymi problem, jeśli chodzi o wymyślenie nazwy od koloru (żołądź typu niemieckiego i szwajcarskiego oraz maczuga typu włoskiego, hiszpańskiego i kart Tarota odpadały, bo nie dało się wymyślić od nich sensownej nazwy). Ostatecznie przekształciłam wyraz koniczynka i usunęłam dwie literki, dlatego mieszkańców Trefla będziemy nazywać Niczykiem i Niczynką.

Skoro mamy królestwa, ich mieszkańcy powinni mówić w jakimś języku i tu zrodził się kolejny problem. Tworząc Karo inspirowałam się państwami takimi jak: Francja, Włochy czy Rumunia, z kolei Kier przypomina bardziej Hiszpanię i Portugalię, a także w pewnym stopniu Włochy. Pik bazuje głównie na krajach skandynawskich i Wielkiej Brytanii, zaś Trefl to kraje słowiańskie i Węgry. Języki tych państw posłużyły mi przede wszystkim w tworzeniu imion i nazwisk bohaterów oraz nazwach miast, rzek itp. Nie zmienia to jednak faktu, że wypadało stworzyć osobne nazwy języków dla każdego z królestw, które są poniekąd mieszanką tych, istniejących w naszym świecie.

Języki:
Montenewski – język, jakim posługują się przede wszystkim Diamentianie. Nazwę utworzyłam od obecnej stolicy Królestwa Kara, czyli Montanagne. Powiedzmy sobie szczerze, język karański nie brzmi zbyt dobrze.

Rucki – język obowiązujący w Królestwie Pika. Wyraz ten utworzyłam przekształcając słowo Roci (bo Rucki brzmi chyba lepiej niż Rocki). W powieści nazwa nawiązuje do jednego z lodowców, znajdującego się na terenie Pika, Ruc. Nawet nie próbujcie sobie wyobrazić, jakie dziwne nazwy języków powstałyby, gdybym utworzyła je od wyrazu Pik (pikski, pikański, pikczyjski).

Iloński – język Różan. Nazwa nawiązuje do rzeki przepływającej przez stolicę Królestwa Kiera, czyli Ilon. (Tak, lubię utrudniać sobie życie).

Herszki – język, którym posługują się mieszkańcy Trefla. Nazwa pochodzi od jednego z miast Królestwa Trefla, czyli Herbsztad.

To chyba tyle, jeśli chodzi o dziwne nazwy pojawiające się w tej książce. Mam nadzieję, że nie zniechęciło was to do dalszego czytania (trzymam kciuki!). Cóż, nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć wam miłej lektury i do zobaczenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS